Miraże, lisy pustyni czyli Katowicka Sahara pokonana!

„Bierzemy urlop!” – takie słowa usłyszałam przez telefon od Eryka. Ok! Już dawno marzył mi się spokojny weekend! Zaplanowaliśmy odpoczynek na południu Polski.

Okazało się, że dostaliśmy zaproszenie na dwa biegi: Bieg Herosa i bieg po schodach Altus Cup(ten ostatni ostatecznie nie odbył się w tym terminie).

Myślicie, że długo się zastanawialiśmy? Na bieganie – zawsze gotowi! Lubimy jak dużo się dzieje i stanowczo wolimy aktywne spędzanie czasu! Jedyny warunek – wspólnie!

W piątek po przyjeździe do Katowic, od razu pojechaliśmy na pobliską siłownię. Swoją drogą, to chyba największa siłownia w jakiej byłam. Dwa ogromne piętra zapełnione maszynami, kilka sporych sal treningowych, tysiące rowerków, bieżni i innych sprzętów do cardio, squash i ogromna strefa SPA. Właśnie na tę ostatnią wybraliśmy się, by wygrzać nasze zbolałe mięśnie po środowym treningu.

Spędziliśmy tam dużo czasu, kilka porządnych seansów w saunie i lodowate prysznice. Bardzo przyjemne wygrzanie! Po takim dniu padliśmy szybko, a następnego dnia mieliśmy Bieg Herosa.

Rano czuliśmy się dziwnie, gdyż zazwyczaj starty planowaliśmy rano. Tym razem biegliśmy o 14 i 15. Także, wyspaliśmy się i spokojnie pospacerowaliśmy po okolicy. Pogoda dopisywała!

Gdy zajechaliśmy na pustynię Błędowską zrobiło się trochę chłodniej, ale rozgrzewał nas lekki stresik. Osobiście nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po tym biegu. Teren wydawał się płaski. W oddali widzieliśmy parę przeszkód… w końcu to pustynia, na której powinno być pusto!

Eryk jako, że świeżo po kontuzji biegł formułę „Miraże”, czyli bez przeszkód. A w praktyce z jedną- piaskiem! Uważam, że poszło mi rewelacyjnie!

eryk_kedziorki_bieg_herosa

bieg_herosa

 Ja byłam w grupie „Lisy”, czyli zaliczyłam prawie taką samą trasę co Eryk, ale z przeszkodami. Powiem szczerze, że to nie było takie hop siup!

Ej, czy my mieszkamy w Gdańsku? Czemu nie biegaliśmy na plaży?

To była istna mordęga! Jak to ja, wystartowałam za szybko i później do połowy trasy dyszałam, że chyba z dziesięciu metrów biegacze z przodu słyszeli, że się zbliżam. Później przyzwyczaiłam się do piasku i biegło się na prawdę przyjemnie!

Zastane przeszkody nie były nad wyraz wymagające: ścianki, zasieki, poziome belki, piesek…eh te „pieski” w piasku dobrze  się czuły! Przyznaję się bez bicia- pomógł mi sympatyczny kolega, z którym praktycznie później biegliśmy do końca! Musiał być silny, bo złapał dwa pieski jednocześnie! 😀 Dla tych co nie wiedzą co to „piesek” wyjaśnię, że to 30 kilogramowa trylinka na łańcuchu.

Gdy w głowie zaczęłam narzekać na zmarznięte ręce, przyszedł czas na odcinek z obciążeniem. Dwie łopaty piachu do worka, na plecki i ziumm do wody! Taaak, podobno 400m w tej rzeczce spacerowaliśmy. Wtedy trochę odpłynęłam, ręce odmarzły w sekundę i czułam już tylko jak zamarzają mi stopy. Później kilka piaszczystych podbiegów doprowadziło mnie do ładu i pojawiła się meta!

Ten bieg był wyjątkowy, gdyż zamiast kilogramów błota, mieliśmy pełne gacie piasku 🙂 No cóż… taka ciekawa odmiana.

Oboje z Erykiem stwierdziliśmy, że te małe biegi mają swój niepowtarzalny klimat. Panuje rodzinna atmosfera, nawet na starcie zbytnio nie czujesz rywalizacji. Spotkaliśmy dużo osób, które zmotywowały nas swoją postawą! Każdy start uczy nas czegoś nowego, otwiera na nowe doświadczenia i ludzi! Poznajesz siebie i kształtujesz charakter!

bieg_herosa_kedziorki

bieg_herosa_pustynia_bledowska

bieg_herosa_paulina_kedziorki

Następnego dnia, wróciliśmy do wcześniej wspomnianej siłowni. Tym razem wybraliśmy się na zajęcia.

Powiem tak, nigdy nikogo nie oceniam po wyglądzie, ale nie często spotykam trenerów ubranych w panterkowe legginsy! Chodź, Eryk ciągle twierdzi, że to była „skóra węża”, ale Eryk jako prawdziwy facet, więc mógł się mylić. W każdym razie, mimo początkowego zaskoczenia, trener zdobył nasz szacunek i przeprowadził rewelacyjne zajęcia. Doskonale przypomniałam sobie na nich wczorajszy bieg, gdyż czułam każdy mięsień na nóżkach!

eryk_3_stawy_kedziorki

paulina_z_kedziorki_com

Rewelacyjny stretching zrekompensował każdy ból! Później odwiedziliśmy ponownie sauny i czuliśmy się gotowi by ruszyć na coś słodkiego z czystym sumieniem.

 same_maszkety_kedziorki

To był na prawdę fajny NASZ weekend! A tymczasem pora wracać do obowiązków…

 

Fot. Sebastian Ocieczek i Kedziorki.com

You may also like

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *