Hero Run – zostań własnym bohaterem

Gdy trzy lata temu wyprowadzałam się z Białegostoku, nigdy nie pomyślałabym, że będę startować w biegach z przeszkodami. Dlatego z ogromną przyjemnością wyruszyliśmy właśnie w tym kierunku na bieg Hero Run! Od początku byłam mega podekscytowana, gdyż to pierwszy bieg który mieli okazję zobaczyć moi rodzice. Zawsze nas wspierali, dzwonili od razu po biegu.. ale na żywo to przecież co innego! Czułam mega pozytywną wewnętrzną presję.

Gdy zajechaliśmy na miejsce od początku wprawiliśmy się w świetne humory. Rewelacyjny komentator wesoło dopingował i rozkręcał biegaczy! Pogoda idealna… na wodne przeszkody. Trzydziestostopniowy upał dawał się we znaki! Jednak nikomu to nie przeszkadzało! W ogóle na biegowych imprezach panuje taka specyficzna atmosfera, wszyscy z numerami na twarzy, niektórzy już brudni, emocjonalnie opowiadają o biegu. Drudzy z lekkim przestraszeniem słuchają tych którzy maja już to za sobą.. Wszyscy uśmiechnięci, naładowani i jakby silniejsi!

Wybiła godzina zero. Czas rozgrzewki to zawsze chwila skupienia przed startem! Ruszyliśmy pewnie, po chwili dostaliśmy worki z piaskiem na plecy i się zaczęło. Do końca nie mieliśmy chwili wytchnienia. Pierwsze dwa kilometry pytałam się w myślach „Dlaczego to robię?”. Kolejne kilometry szybko dały mi odpowiedź! Po prostu trzeba tego spróbować a szybko zrozumiesz dlaczego wariaci taplający się w błocie z poobijanymi nogami wciąż to robią i wracają pokonywać swoje słabości!

Zastana przez nas trasa nie była prosta. Dużo sporych podbiegów, obciążeń i gęsto ustawione przeszkody! Górki! To moja zmora! A z belką na plecach wydają się co najmniej dwa razy dłuższe.

Wszystkie przeszkody, które spotkaliśmy były bardzo wymagające. Liczne były też takie które pokonywaliśmy po raz pierwszy. Ciekawa okazała się konstrukcja z siatką zamocowaną lekko ponad taflę wody. Wystarczyło przejść pod nią, co z moją wyobraźnią i wizją podtopienia, wydawało się początkowo niemożliwe! Z niektórymi przeszkodami sobie nie poradziłam. Trzeba było przywitać się z kochanymi burpee. Na trasie poznałam koleżankę z mojej serii i w sumie przez cały czas biegłyśmy w zasięgu wzroku. Motywowała mnie, gdy lekko odbiegała od ZMĘCZONEJ mnie! No cóż, trzeba było zacisnąć zęby i cisnąć za nią! Ostatecznie udało mi się dobiec pierwsza z kobietek mojej serii. Ogólnie trafiłam na 10 miejsce damskiej kwalifikacji.

Ku mojemu zaskoczeniu na ostatnich przeszkodach zauważyłam Eryka, który biega dużo szybciej! Czułam, że coś jest nie tak. Niestety od momentu zeskoczeniu z jednej przeszkody, ból doskwierał mu cały czas. Zmotywował się i ukończył bieg. Prawdziwy bohater, prawda? Po konsultacji z lekarzem okazało się, że musi odciążyć kolano. Odpoczywa teraz i wraca do treningów w przyszłym tygodniu!

Podsumowując, było wspaniale! Cudownie usłyszeć doping rodziców! Genialna atmosfera, wspaniali ludzie, dużo uśmiechu i miłych motywacyjnych „piątek” na trasie! Właśnie za to uwielbiam te biegi! Chętnie wrócimy na kolejne edycję Hero Run!

 

     Hero Run

 

You may also like

4 komentarze

  1. Super! Czekamy na kolejne relacje 🙂 iii … wskazowki – jak sie przygotowac do biegu, jak pokonac dane przeszkody, co ubrac itd. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *