Górski szlak po stronie słowackiej – Przełęcz Rohatka (Prielom)

słowacja

Na zakończenie naszego dwutygodniowego urlopu wybraliśmy się w góry!

Przez 3 dni pokonaliśmy ponad 72 km. To były cudowne kilometry z pięknymi widokami, jednak trasy wcale nie były usłane różami. Nawet jeśli były, to nie zauważylibyśmy tego przez często przymrużone oczu z okazji intensywności deszczu jaką spotkaliśmy podczas pobytu. Wyjątkowo nie trafiliśmy w pogodę, jednak to nas nie zniechęciło. Uwielbiamy górskie szlaki i ten piękny widok którym napawamy się zwiedzając nowe górzyste rejony.

góry_słowacja

Jedna z tras jaką obraliśmy znajdowała się po stronie słowackiej. W odróżnieniu do Polski, słowacki TANAP nie pobiera opłat za wejście. Na trasach znajdują się nawet drewniane podesty do przymocowania namiotu. Znajdujemy też na nich specjalnie przygotowane daszki, które umożliwiają komfortowy odpoczynek w razie deszczu lub ostrego słońca. Wygodnie możemy również zaczerpnąć wody z konstrukcji wyglądającej jak studnia z kranikiem. Co ciekawe, na słowackie szlaki możemy wybrać się ze swoim czworonożnym pupilem. Wystarczy uzbroić go w smycz i kaganiec. Po za tymi wszystkimi plusami, tereny słowackie są po prostu wyjątkowo urokliwe i aż zachęcają, by po nich wędrować!

goryObraliśmy kierunek Przełęcz Rohatka(Prielom). Samochód zostawiliśmy po stronie słowackiej. Po polskiej nie mieliśmy pewności, ze znajdziemy miejsce parkingowe, a nawet jeżeli to wyniosłoby to drożej.

Wycieczkę rozpoczęliśmy maszerując Doliną Białki. Trasa ciągnie się przy samym Potoku(Białka). Po około 30 minutach docieramy do polany Biała Woda(1005-1150 m). Jest to miejsce, w którym kończy się trasa dla rowerzystów. Znajduje się tu leśniczówka, można tu przyjemnie odpocząć czy naczerpnąć wody. Naszym oczom ukazuje się piękny  widok na szczyty(Gerlach, Rysy, Młynarz) a my maszerując dalej niejako zagłębiamy się w te piękne rejony.

słowacja

To co od razu można zauważyć spacerując po stronie słowackiej to spokój i dużo mniejsza ilość osób. Przez całą trasę spotkaliśmy zaledwie około 20 osób. Podczas gdy, nieopodal, prawie równolegle znajduje się oblegana o każdej porze roku trasa na Morskie Oko. To była, jak się domyślacie fajna odmiana.

Po za tym strona słowacka jest na prawdę wyjątkowo urokliwa. To jedna z piękniejszych tras jaką maszerowaliśmy. Początkowo dosyć spokojny o delikatnym nachyleniu szlak, zrobił się bardzo wąski i coraz bardziej kamienisty. Roślinność która nas otaczała, była tak intensywna, że momentami wydawała się sztuczna.

góry_słowacja

Nie ukywam, ze najbardziej podobał mi się moment o nazwie „przerwa na kanapkę„. Trasa była dosyć intensywna a to był najlepszy czas by oderwać wzrok od ścieżki i kamieni na niej i móc spojrzeć w górę. Pamiętam ten moment, gdy oglądając się w okół, poczułam się taka malutka, serio jeszcze mniejsza niż w rzeczywistości. Te ostre, masywne szczyty i mały człowiek który próbuje zobaczyć jak najwięcej! Takie cudowne a jednak ta świadomość jakie są jednocześnie niebezpieczne!

Jedząc kanapki w pięknym urokliwym miejscu na olbrzymim kamieniu złapał nas ogromny deszcz. Migusiem nałożyliśmy  płaszcze i ruszyliśmy dalej w drogę. Trasa prowadziła jeszcze między drzewami, więc można było choć w minimalnym stopniu złagodzić intensywność opadów.

Wspinając się spotkaliśmy kilka osób, które zawróciły z trasy. Jako, że byliśmy w towarzystwie naszego przyjaciela, który bardzo dobrze zna tę trasę, postanowiliśmy spróbować podejść jeszcze wyżej. Przecinaliśmy potoki, początkowo stąpając po suchych kamieniach. Niestety deszcz nie ustępował i byliśmy dosłownie cali mokrzy. Później nie miało już znaczenia, czy idziemy przez strumyk czy obok niego. Przy okazji, ponownie przetestowaliśmy produkty Spaio, i na prawdę doceniliśmy je(szczególnie szybkoschnące skarpety, które sprawiły, że nasze stópki trzymały temperaturę i po prostu nie marzły). Maszerowaliśmy w pełnym skupieniu, w oddali podziwialiśmy dwa wodospady, jeden z nich to najwyższy w Tatrach wodospad Ciężka Siklawa.

słowacja_góryprielomslowacja gory

Deszcz sprawił, że przyspieszyliśmy kroku, nagle schody skalne się skończyły a naszym oczom ukazał staw przypominający mniejsze Morskie Oko, ale takie które mieliśmy tylko i wyłącznie dla siebie. To Litworowy Staw(1860m) położony w niecce Litworowego Szczytu. Niesamowite miejsce, warte na prawdę każdego bólu nóg przy wejściu czy odmarzniętych rąk! Woda była tak pięknie przezroczysta a w jej odbiciu widać było szczyty! Tuż przy stawie było pełno śniegu i zrobiło się na prawdę zimno. Do celu mielimy  jeszcze 3 km. Biegiem to zaledwie 15 minut, jednak w górach to na prawdę spory odcinek. Byliśmy już przemarznięci, a deszcz nie przestawał padać i mimo chęci postanowiliśmy, że nie będziemy iść dalej w górę.

staw_słowacjastaw słowacja

Z perspektywy czasu myślę, że była to dobra decyzja. Pewnie, że chciałoby się zobaczyć jak jest ta wyżek, ale czujemy ogromny szacunek do gór i mimo, że je kochamy, nie chcemy tego robić za wszelką cenę!

W drodze powrotnej deszcz ustał, a na mniejszych wysokościach zrobiło się dużo cieplej. W ramach zaoszczędzonego czasu zrobiliśmy sobie nagrodę w postaci mroźnej regeneracji na nasze nóżki. Taka krioterapia prosto z górskiego strumyku. Szczerze polecamy ten darmowy zabieg! Mimo początkowego bólu, ulga jaką zapewnia jest ogromna!

To miejsce było niesamowite! Na pewno wrócimy na tą trasę, by wejść wyżej i zobaczyć co jeszcze skrywa to piękne miejsce!

góry słowacja rohatek_przełęczs

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *