Morze, morze i gacie piachu czyli Runmageddon Gdańsk!

Runmageddon Gdańsk

Ostatnio narzekałam Erykowi, że lato się kończy, a my mieszkając w Gdańsku tak mało byliśmy nad morzem. Oficjalnie przepraszam za moje narzekanie! Anuluje wszystko co powiedziałam w tamtej chwili!

Morze, morze i jeszcze raz morze, do tego morska bryza, mokre gacie i tony piasku. To wszystko otrzymaliśmy w pakiecie na Gdańskim Runmageddonie! Ok, wygrali! Oboje z Erykiem mamy dosyć morza! Może nie dosyć, ale na pewno wyczerpaliśmy limit potrzeby spędzania w nim czasu! To spotkanie z wodą spokojnie wystarczy nam do kolejnych wakacji!

Runmageddon Gdańsk

Otóż w poprzedni weekend przeżyliśmy kolejny Runmageddon! Startowałam w Sobotę w formule Rekrut. Trasa liczyła 6 km. Teren po którym biegliśmy ciągnął się przez Nadmorski Park im. Ronalda Reagana. Nie ma tam zboczy, górek czy podbiegów, więc zapowiadała się spokojna trasa. Jednak po płaskim człowiek gazuje na miarę swoich możliwości i biegnie szybciej niż po górkach, także zmęczyć się można podobnie. Tak też zrobiłam!

runmageddon gdańsk runmageddon gdańsk

Zasapana dobiegłam do morza! Organizatorzy wspominali, że wykorzystają teren morza, ale zapomnieli wspomnieć, że ponad kilometr trasy zaplanowali w wodzie! Miewacie taki sen, że uciekacie przed czymś, jednak macie spowolnione żółwie ruchy? Mój właśnie się spełnił na Runmageddonie! Wysokość wody miałam w okolicach ud, także o biegu nie było mowy! Szłam, szybko przebierając nogami i szybko poczułam palące uda! Na plaży mieliśmy też okazję poczołgać się trochę, pokonać ścianki, czy pobiegać po piachu z workiem z wypełnionym również piaskiem!

Przeszkodowo czułam się rewelacyjnie! Kiedyś ciężki multirig, stał się czystą przyjemnością. Jedyną trudność sprawiła mi skośna ściana. Kto pamięta wpis z Modlina(tutaj) ten wie, że to nie moje pierwsze potyczki z nią. Podobnie jak poprzednio, tam spotkałam praktycznie wszystkie dziewczyny, które biegły przede mną. Wszystkie miałyśmy jeden cel- znaleźć się po drugiej stronie ściany! Podejmowałyśmy liczne próby. Po około 20-u minutach wdrapałam się na nią wchodząc bokiem, trzymając się krawędzi ściany. Jedna z dziewczyn zdecydowała się zdjąć buty i na boso ją przejść! Wola walki, ciekawe pomysły a przy tym dobra zabawa i ogromna satysfakcja- to poczujesz na Runmageddonie!

lina_runmageddonRunmageddon

Nowością jaką spotkaliśmy na trasie była przeszkoda Pro Skater. To na prawdę spora rampa, która na co dzień służy do akrobacji na deskorolce! My musieliśmy pokonać ją bez pomocy kółeczek! Zaczyna się łagodnie, a kończy zupełnie pionową ścianą. Bardzo się tego obawiałam. Dawniej spotkałam się z nią na trasie, jednak wtedy korzystałam z pomocnej dłoni innych zawodników! Teraz stanęłam przed wyzwaniem zrobienia tego sama i pozytywnie się zaskoczyłam! Po jeden nieudanej próbie, zrobiłam większy rozbieg i wleciałam na górę. Polubiliśmy się z tą przeszkodą!

Pro SKater

Żeby nie było za mało biegania, następnego dnia zabrałam mój kochany wcale nie lekki aparat pod pachę z zamiarem biegania za Erykiem. Startował w Runmageddon Classic.

Runmageddon Gdańsk

Ekhm.. Czy poprzedniego dnia narzekałam na moje małe 6 km? Patrząc na 12-o kilometrową niedzielną trasę, dziękowałam swojej kobiecej intuicji, że nie wybrałam tego dystansu! Praktycznie połowa trasy ciągnęła się przy morzu! Piasek na zmianę z wodą. Pewnie organizatorzy dosyć mieli narzekania biegaczy na błoto! Więc zrobili czyściutki Runmageddon. Można było tylko narzekać na piasek w butach!

Runmageddon Gdańsk Runmageddon

Eryk pokazał klasę! Początkowo utrzymywał się w pierwszej dziesiątce! Biegł tak szybko, że ledwo nadążałam za nim z aparatem. A praktycznie nie nadążałam. Gdy zniknął mi w lesie, postanowiłam zaczekać na niego na skośnej ścianie na której się męczyłam dnia poprzedniego. Tam dostałam informacje od innych biegaczy „Eryk męczy się na Wariacie„. Ta przeszkoda, często potrafi namieszać! Wiedziałam, że może przybiec za 5 minut, pół godziny czy nawet za godzinę. Miał jednak motywacje by utrzymać opaskę! Gdy zaczęłam iść w kierunku tej przeszkody, ku moim oczom ukazał się szybko biegnący gość! O taaak, to był on!

Runmageddon

Z daleka zobaczyłam, że szara opaska elity świeci mu na szyi! Jest dobrze! Nie dał się i pokonał tę przeszkodę jak i wszystkie inne! Wbiegł na metę na 32 pozycji! Jak się domyślacie, nie był zadowolony z tego wyniku, ale ja i tak jestem z niego dumna!

Przeszkody Runmageddon Multirig Runmageddon Gdańsk

Podsumowując dziękujemy Runmageddonowi, że pozwolił nam pocieszyć się morzem jeszcze tego lata! Tak na prawdę to bardzo miło będziemy wspominać te ciężkie morskie przeprawy! Jak zawsze genialnie się bawiliśmy!

Najbliższy start to dla mnie duże wyzwanie, gdyż to ja planuję przebiec 12-o kilometrową trasę Runmageddon Classic w Warszawie! Zobaczymy czy na takim długim odcinku uda mi się pokonać wszystkie przeszkody! Do zobaczenia!

Runmageddon Gdańsk

You may also like

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *