Idealne przywitanie jesieni – Runmageddon

Runmageddon

Kto lepiej mnie zna, ten wie, że jesień to moja ulubiona pora roku!
Uwielbiam urok kolorowych liści, deszcz obijający się o parapety, domowe wieczory z herbatą w ręku i ten cały klimat!

Runmageddon

Pierwszy dzień jesieni w tym roku postanowiliśmy przywitać na Runmageddonie! Dużo biegania w prawdziwie jesiennym klimacie w połączeniu z ulubionymi przeszkodami- czyli to co lubię najbardziej! Postawiłam sobie za cel pokonanie 12 km(formuła Classic).

Zapowiadało się wyjątkowo pozytywnie! Już od samego rana promienie słoneczne przebijały się przez żaluzje. Wydawało się, że to idealny dzień na biegowy podbój okolic Warszawy! Nawet 8°C  nie było straszne, gdyż cała aura rozgrzewała i nakręcała do aktywności! W samym miasteczku Runmageddonu działa się niezła impreza w prawdziwie postapokaliptycznym klimacie! Auta jak z Mad Maxa, motocykliści, ognie i inne zwariowane atrakcje. Muzycznie czas umilała utalentowana skrzypaczka Agnes Violin. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam!

Runmageddon Runmageddon

Jak się później okazało, tego dnia jesień dała się poznać z każdej strony!

Pozytywna aura pogodowa zaraz po starcie zamieniła się w zimną i mokrą jesień! Jednak początkowo, nie przeszkadzało mi to by dobrze się bawić podczas biegu! Mimo, że trasa była stosunkowo płaska, organizatorzy zadbali by biegło się nam ciekawie.  Mieliśmy bardzo dużu odcinków z obciążeniem typu worek z piaskiem, belka czy opona. Po za tym wykopane były olbrzymie doły, które musieliśmy pokonać! A jakby komuś było mało lub za gorąco, niektóre doły wypełniono wodą! Zawsze po wyjściu z wody, staram się biec trochę szybciej, by organizm nie poczuł zimna. Jednak nie jest to takie łatwe, a jak zatrzymasz się w jednym miejscu, zimno bardzo szybko atakuje!

przeszkody runmageddon

Jak myślicie, gdzie zatrzymałam się podczas biegu?

Podpowiedź. Coś wysokiego, śliskiego… brawo! To skośna ścianka! Jednak moje doświadczenie na tej „nieulubionej” przeszkodzie rośnie i niestety jest to moje stałe miejsce niechcianych przerw w biegu. Za pierwszym razem oddałam na skośnej opaskę, za drugim męczyłam się około 20 minut. Tym razem męczyłam się krócej! Uznaję to za swój progres. Co ciekawe, ta ściana zatrzymała również sporą ilość mężczyzn z elity i samą mistrzynię Gosię Szarugę, więc czuję się trochę usprawiedliwiona. Mam nadzieję, że w końcu nabiorę perfekcji w pokonywaniu jej.

Jednak to nie było jedyne miejsce na którym utknęłam. Dumna z pokonania wszystkich przeszkód, dobiegłam do miasteczka Runmageddonu! Już widziałam metę. Przede mną „Indiana Jones XXL”. To ogromny dół, który niczym Harrison Ford musimy pokonać za pomocą liany. Później małe utaplanie w błocie pod oponami i stanęłam przed przeszkodą Flying Monkey. Jak nazwa wskazuje, na tej przeszkodzie musimy być trochę jak latające małpki. Wystarczy przeskoczyć z drążka na drążek, zawisnąć na nim i uderzyć w dzwoneczek. Proste? Tak! To kwestia przełamania się i odblokowania w głowie! Jednak w połączeniu z deszczem, błotkiem i brakiem czucia w rękach to na prawdę spore wyzwanie! Zafiksowałam się totalnie na skakanie! Okupowałam moją rurkę samotnie! Trzy dziewczyny były już na mecie! Za mną nie było na horyzoncie żadnej! Rurka tylko dla mnie! Deszcz padał i robiło mi się na prawdę zimno. Jednak podejmowałam próby jedna za drugą.

Flying Monkey

Nawet denerwowałam się jak Panowie z serii open(którzy nie musieli tego robić) próbowali przeskakiwać na mojej rurce, zostawiając błotne ślady, które utrudniały utrzymanie się. Przepraszam Was! Przy okazji dziękuję wszystkim za wsparcie i motywacje! Powiem tak: To co wyskakałam to moje! Wiecie, każdy nieudany skok przybliża mnie do sukcesu, prawda? Wierzę, że tak! Jednak tym razem nie udało mi się tego pokonać! Po wielu próbach, totalnie zmarznięta, ale jak zawsze po Runmageddonie szczęśliwa dobiegłam do mety!

Mam motywację do ćwiczeń i rozwijania się pod kątem pokonywania kolejnych przeszkód! Na dowód tego, że się nie poddaję, już dzisiaj idę na trening latania! Zobaczymy czy na „sucho” pójdzie mi lepiej!

To było prawdziwe przywitanie jesieni w naszym stylu! Wyobraźcie sobie jak smakowała gorąca herbata po takim biegu!

Runmageddon Lesznowola

You may also like

4 komentarze

  1. Ta skośna ścianka jest straszna, a przeszkody z wodą w taką pogodę zdecydowanie nie są najprzyjemniejsze. Brawo za kolejny ukończony bieg! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *