Runmageddon- Twierdza Modlin zdobyta!

runmageddon

Ah, co to był za bieg! Wulkany emocji, zarówno tych pozytywnych jak i mniej fajnych! Twierdza Modlin została chyba stworzona na Runmageddon! Rewelacyjna okolica! Robiła wrażenie nawet z daleka! Piękne ceglane łuki, ciekawe zakątki i ukształtowanie terenu! Zapowiadało się extra! Oczywiście, jak prawdziwa kobieta, miałam jakieś złe przeczucie odnośnie tego biegu, jednak zupełnie nie spodziewałam się tego co się wydarzyło.

Już w nocy obudziła mnie burza. Pomyślałam, że to super, gdyż wypada się i będziemy mieli piękną słoneczną pogodę! Z rana jednak Słońca nie było, ale aura na bieg o 7:45 była idealna! Lekkie zachmurzenie, super temperatura! Pozytywnie nastawieni stawiliśmy się na start!elitPoczątek był spokojny, trzymałam swoje nieszybkie ale stałe tempo. Ciągle miałam w zasięgu wzroku część dziewczyn. Na początek worek z piaskiem, ścianka, naturalne przeszkody. Pierwszy raz miałam możliwość pokonać sama równoważnię. Jednak nie było czego się obawiać. Zaraz po niej czekała na nas wyjątkowo błotna i mokra „porodówka”. To przeszkoda składająca się z kilku rzędów ułożonych obok siebie opon. Musimy przecisnąć się pod nimi i unieść swoim oporem ciała . Dodatkowo podczas przeciskania się byliśmy polewani lodowatą wodą. Brrr, to nie było miłe, ale na pewno motywujące by szybko pokonać tę przeszkodę.runmageddon Po jakimś czasie dobiegłam do skośnej ściany. Ku mojemu zaskoczeniu, spotkałam tam około 30 osób z elity. Zarówno kobiety jak i mężczyźni oblegali tę sympatycznie wyglądającą przeszkodę. Od razu rozejrzałam się, czy nie ma wśród nich Eryka, na szczęście nie znalazłam go tam, co oznaczało, że już ją przeskoczył. Na ogół sama pokonuję ją bez większych problemów, ale czułam,  że coś musi być nie tak. Zebrałam się w sobie na pierwszą próbę i po chwili opadłam bezwładnie na ścianę, ześlizgując się gładko. Deszcz sprawił, że była na prawdę śliska. Potem kolejna próba, kolejna i kolejna… Spędziłam tam ponad 1,5 h. Wyobraźcie sobie to uczucie niemocy…

Czas przy ściance minął mi szybko, ciągle mobilizując się z dziewczynami. Robiło się nas coraz mniej, niektóre oddawały opaski, niektórym po wielu próbach w końcu udało się pokonać przeszkodę. Próbowałam, próbowałam i przy każdym spadaniu ze ścianki czułam coraz większy ból w kostce. Odpoczywając wyziębiałam się, gdyż deszcz ciągle padał. Rozgrzewając się powoli traciłam siły na kolejne próby. Punktem kulminacyjnym była przykra sytuacja, gdy dziewczyna z Hardcorowe Wychylylybymy podczas tysięcznej próby, spadając zerwała ścięgno Achillesa. Jej wrzask, płacz i łzy totalnie mnie rozwaliły. Poczułam ogromną niemoc i bezmyślnie oddałam opaskę idąc powoli w kierunku mety. Nie miałam ochoty ani siły biec, jednak i tak szłam po trasie, także bez entuzjazmu, ale pokonywałam zastane przeszkody. Kilometr przed końcem spotkałam uśmiechniętego Eryka. Okazało się, że po swoim ciężkim finiszu od razu wyruszył w poszukiwaniu żony. Trochę musiał przejść. Mimo deszczu, pozytywnie biegał wokół mnie i zachęcał bym ukończyła bieg oraz poćwiczyć przeszkody. Tak zrobiłam! Podczas totalnej ulewy udało mi się pokonać już teraz ulubionego przeze mnie FireMan’a, czyli śliską belkę ze sznurkami, której wcześniej nie udało mi się pokonać.

Gdy dobiegłam do Multiringu spotkałam dwie wyziębione już dziewczyny którym wcześniej po wielu próbach udało się pokonać tę nieszczęsną skośną ścianę. Jednak wciąż dzielnie walczyły i utknęły na kolejnej przeszkodzie. Odkąd biegamy w serii Elit, Runmageddon stał się zupełnie innym biegiem. Emocje które towarzyszą biegaczom są na prawdę niesamowite. Możesz obserwować i poczuć ich wola walki, wytrwałość, wsparcie, łzy i ból! Tam jest to wszystko! Ostatecznie po prawie 3 godzinach walki dobiegam na metę!wariat_runmageddonOdnośnie Eryka… ten to dopiero pokazał siłę i charakter! Wspomnianą wcześniej ściankę pokonał przy drugim podejściu. Biegł na zadowalającej go pozycji, jednak zatrzymały go dwie przeszkody: Multirig i Wariat(na zdjęciu powyżej). Na sucho nie sprawiają mu trudności. Jednak  podczas deszczu wszystko jest śliskie i o wiele trudniejsze! Nie odpuścił jednak! Spędził na tych dwóch przeszkodach około godziny! Jego wytrwałość i upór pozwoliły mu ukończyć bieg pokonując wszystkie przeszkody! A zatrzymaną żółtą opaskę elity nosił przez dwa dni na nadgarstku! To na prawdę ciężko wywalczona pamiątka!

Wiecie co jest cudownego w tych biegach OCR? To, że często zaskakują przebiegiem wydarzeń. Każdy start to niesamowita przygoda! Ten bieg będziemy wspominać przez długi czas! Cudownie przygotowana trasa zapełniona pozytywnymi ludźmi walczącymi ze swoimi ukrytymi słabościami! Już nie możemy się doczekać, by wrócić ponownie w to miejsce! Nie uważamy tego startu za porażkę, lecz ekstra przeżycie, które dało nam możliwość zdobycia kolejnego doświadczenia! Niezmiennie uwielbiamy Runmageddon!meta runmageddonmultiring runmageddon runmageddon fireman kedziorki_com runmageddon

 

You may also like

40 komentarzy

  1. Jak zawsze jestem pełna podziwu – to coś naprawdę niesamowitego! Ja nie zdecydowałabym się na taki bieg a dla Was dwojga to takie szczęście i radość wypisane na twarzy!

  2. Coraz więcej osób teraz wybiera tego typu rozrywki. Masz racje, to jest walka mię tylko z samym sobą, Ale także z własnymi słabościami. Brawa się należą Tobie, za walkę do końca, a mężowi za doping:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *