Weekend pod górkę – część 2.

W dniu w którym zaplanowaliśmy trasę mieliśmy po prostu idealną pogodę. Słońce przedzierało się zza delikatnych chmur. Wszyscy z energią wstaliśmy dosyć wcześnie. Ciągle słyszeliśmy żarty Eryka w stylu „Moja żona do żadnego chłopka nie pójdzie”. A jednak poszła! Razem poszliśmy!  Nasz cel to – Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem(2307 m n.p.m) !

Pomijając Orlą Perć, ten szlak jest uważany za najtrudniejszy w Polsce. Jest dosyć krótki, ale bardzo intensywny!

Wędrówkę zaczęliśmy od bardzo znanego szlaku na Morskie Oko(1395 m n.p.m). Szło się przyjemnie, może trochę dzikie tłumy i liczne, jakże głośne wycieczki szkole psuły klimat. Wraz z koleżanką złapałyśmy na prawdę dobre tempo. Wyprzedziłyśmy naszych chłopaków i pewnie z tysiąc osób po drodze. Drogę utrudniliśmy sobie paroma skrótami na których udało nam się trochę zmęczyć.  Spotkaliśmy też niemałą rodzinkę jeleni, które pięknie pozowały do zdjęć. Gdy dotarliśmy na miejsce usiedliśmy na sporych kamieniach i spożywając posiłek napawaliśmy się pięknymi widokami.

   

Ruszyliśmy w kierunku Czarnego Stawu(1580 m n.p.m), do którego dotarliśmy po około 30 minutach.

 

I od tej pory na prawdę zaczęło się pod górkę. Po godzinie wędrówki byliśmy zmęczeni i przy okazji już bardzo dumni z siebie! Spotkaliśmy grupę osób wracających z miejsca docelowego. Miło wyprowadzili nas z błędu zapewniając, że „lajtowy” odcinek mamy dopiero za sobą. W tamtym momencie zaczęłam się zastanawiać, co tak na prawdę nas jeszcze czeka.

Fajnym zaskoczeniem był fakt, że szlak prowadził przez potok górski. Nie był to łatwy odcinek, bo kamienie były na prawdę śliskie! Jednak wszyscy świetnie sobie z tym poradziliśmy.

Na trasie nie było dużo ułatwień. Kilka klamr, które były po prostu niezbędne! W jednym miejscu przechodziliśmy wąską skałą nad samą przepaścią. Robiło to wrażenie! Z tego miejsca mieliśmy piękny widok na Morskie Oko.

Później wdrapywaliśmy się również na szerokie płyty skalne, które sprawiły nam trochę problemu. W takich momentach brakowało mi paru centymetrów wzrostu, ale silna ręka Eryka była często dobrym i niezbędnym rozwiązaniem. Doceniłam bardzo jego obecność, choć widziałam, że on też często głowił się gdzie postawić stabilnie nogę.

Gdy dotarliśmy do celu, widok na prawie wszystkie tatrzańskie szczyty zapierał dech w piersiach! Przepięknie!  Niesamowita satysfakcja, która wynagradza wszystkie trudy w dotarciu na miejsce.

Ku zaskoczeniu na szczycie spotkaliśmy dużo śpiochów 🙂 Zmęczeni wspinaczką, niektórzy nawet zabawnie pochrapywali. W sumie… może fajnie jest pospać w takim miejscu? Jednak woleliśmy napawać się tym pięknym widokiem i poleżeć z otwartymi oczami.

Droga powrotna prowadzi tą samą trasą. Natomiast wydawała się inna! Patrząc w dół, zupełnie inaczej odczuwaliśmy wysokość. Dużo prostsze wydaje się wdrapanie na skałę, niż ześlizgnięcie się z niej wraz z zachowaniem stabilności . W jednym z momentów, przypadkowo zboczyliśmy z trasy i zrobiło się na prawdę niebezpiecznie. Oczywiście wspólnie poradziliśmy z tym sobie, ale później dokładnie pilnowaliśmy się wyznaczonej trasy.

Jeszcze na wysokościach spotkaliśmy dwie śliczne kozice, które zwinnie skakały po stromych wzgórzach. Trochę im zazdrościliśmy tej sprawności!

Ten dzień był pozytywnie wyczerpujący! Przełamaliśmy swoje lęki a przy okazji zobaczyliśmy jakie piękne są góry! Stawiamy sobie kolejne wyzwania! Może odważymy się na Orlą Perć?

   

Mrs Kędziorek

You may also like

6 komentarzy

  1. we wrześni8u zaplanowałam taką sama wycieczkę, już widzę, że będzie ciekawie, oby tylko z pogodą trafić. A widoki rzeczywiście zapierają dech w piersi!

    Pozdrawiam,
    paulina-berczynska.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *