Czy macierzyństwo jest przereklamowane?

macierzyństwo

Zobaczysz wszystko się zmieni” – mówili. “Gdy urodzisz cały świat wywraca się do góry nogami.” Tylko, co to tak na prawdę oznacza? Czy jest tak źle? Czy macierzyństwo jest przereklamowane?

Wraz z rosnącym brzuszkiem, nasza cierpliwość powoli się kończyła. Tak bardzo chcieliśmy, by maluszek był już z nami. Czy wiedzieliśmy czego się spodziewać? Nie! Obecnie Oliwier ma prawie 4 miesiące i oboje w wielu rozmowach stanowczo stwierdzamy, że zanim zostaniesz rodzicem… nie zrozumiesz rodzica. Człowiek jakby chce mieć dziecko, jednak tak na prawdę do końca nie wie czego chce. Po prostu zapewniam, że nie umiesz sobie wyobrazić czego się spodziewać, jak to jest, jak to będzie. Całe 9 miesięcy wizualizujesz te całe macierzyństwo, a i tak zaskoczy Cię nowa sytuacja. Więc, jak to jest?

Oboje z Erykiem zamiast baby bluesa mieliśmy nieustający wulkan pozytywnych uczuć! Totalnie zaskoczyło nas to uczucie które tak szybko się zrodziło. Zakochani, potrafiliśmy godzinami wpatrywać się w tego małego śpiącego człowieka. Później staraliśmy się troszkę “znormalnieć”, energia powoli zaczęła się wyczerpywać. Bardzo dobrze pamiętam, te nieprzespane noce, wykończenie wynikające z braku snu i tak zwane picie zimnej kawy. Jednak czy to zabrało nam radość? Stanowczo nie!

Nie chcę słodzić, ale uważam, że bycie rodzicem to świetna rola! Masz możliwość obserwować każdy etap rozwoju takiego małego człowieczka, który jest idealnym połączeniem Waszej dwójki. Znasz każdy nowy element rozwoju, widzisz nowy gest, którego jeszcze wczoraj nie było. Jesteś pod wrażeniem nowych umiejętności, cieszysz się ze wszystkiego co ma związek z maleństwem. I ta radość na prawdę wynagradza te kilka godzin snu mniej.

Tak sobie czasem myślę, że na pewno dużo zależy od tego na jakim etapie pojawi się dziecko. Mam na myśli, Twój rozwój, rozwój Twojego związku czy relacji. Nie mówię, że coś jest lepsze czy gorsze, ale uważam, że dziecko w naszym przypadku pojawiło się w dla nas fajnym momencie. Po prostu teraz uważamy, że to idealne dopełnienie nas! Nie czujemy tego, że coś nam zabrało. Chociaż, może czasem Eryk mówi do Oliwiera, by ten już oddał mu już żonę 🙂

Jednak, żeby nie było już tak słodko, poniżej wymieniam kilka nowych aspektów, które pojawiły się po tym jak nasz maluszek pojawił się na świecie:

Karmienie

Karmienie piersią jest bardzo promowane ze względu na plusy które czerpie z tego maluch. Do tego stopnia, że czasami mamy, które nie są w stanie karmić źle się z tym czują.

Mimo początkowych problemów(z krótkim wędzidełkiem) karmienie świetnie nam idzie. Lubię to ja, jak i główny zainteresowany oczywiście. Uważam, że to wygodna opcja, gdyż ciepły posiłek dla dziecka masz zawsze przy sobie. Jednak jak wszystkiego, są też minusy. Czasem możesz czuć się po prostu tym zniewolona. Niby, możesz ściągnąć pokarm i wyjść, ale wiesz, że maluszek to lubi i jakby jest przyzwyczajony do takiej formy jedzenia. W związku z tym osobiście czuję poczucie obowiązku, by karmić go piersią, gdy maluszek tego potrzebuje.

Po za tym bardzo nie lubiłam stwierdzenia “karmienie na życzenie”. Jednak w rozmowie z jedną położną, usłyszałam, żebym pamiętała, że to musi być również życzenie mamy! Od tamtej pory patrzę na to trochę inaczej i dostosowuję do pod dziecko i siebie!

Nocne pobudki

To aspekt, którego przyszli rodzice obawiają się chyba najbardziej! Pamiętam rady, które otrzymywałam, gdy byłam w ciąży. Mówili: “Wyśpij się na zapas“. Tylko, jak to zrobić? Swoją drogą, już od pierwszego dnia po urodzeniu zrobiłam ten błąd i zamiast spać, gdy była taka możliwość, godzinami wpatrywałam się w malucha. Myślałam sobie, że przecież jak wrócę do domu to się wyśpię. I tak już czekam na ten dzień prawie 4 miesiące…

Jednak, spokojnie! Wcale nie jest aż tak źle! Chociaż faktycznie, początkowo bardzo męczyły mnie nocne pobudki, teraz wydaje mi się, że wynikało to z braku doświadczenia. Maluszek budził się często, a ja nie potrafiłam go odłożyć i pójść spać… w sumie nie wiem, co z nim robiłam w nocy… lub po prostu zapomniałam, już jak to było.

Obecnie nocki idą nam bardzo sprawnie! Owszem są pobudki, ale Oliś po prostu sprawnie je, stanowczo odkładam go do łóżeczka i śpimy dalej. Nie odczuwam tak bardzo tych pobudek. Zanim pojawił się Oliwier wstawałam przed 6, obecnie zazwyczaj śpimy do 7:30, więc jest na prawdę dobrze!

Muzyka

Ahhh jak ja uwielbiałam rozbudzać się muzyką! Mimo, że przy dziecku nie chodzimy na paluszkach, to wiadomo, że o porannych głośnych koncertach mogę zapomnieć! Brakuje mi tego bardzo. Znalazłam jeden sposób na “koncertowanie”. Odbijam to sobie w samochodzie! Więc, jeżeli słyszycie najpierw samochód, później go widzicie… i kieruje nim kobieta – zapewniam Was – to MATKA!

Aktywność

Przyznam, że przy dziecku, czasem ciężko cokolwiek zaplanować. Jednak myślę, że oboje z Erykiem jesteśmy dowodem, że wszystko to kwestia dobrego planowania. Nie mówię, że jest to łatwe! Czasem trzeba się wykazać na prawdę strategicznym myśleniem, jednak jest możliwe, by zachować aktywność będąc świeżymi rodzicami. Prócz codziennych spacerów, udaje nam się wspólnie biegać. Bierzemy wózek na bieżnię i robimy interwały: czyli trening polegający na bieganiu w zmiennym tempie. Szybkie odcinki, przeplatane są wolniejszymi odcinkami. W praktyce: jedna osoba zostaje z wózkiem wolno spacerując, a druga biegnie kółko. I tak się zamieniamy co kółko.

Jeżeli zaczynasz powrót do aktywności, możesz zamienić te aktywność na marszo-biegi. To super sprawa, by wrócić powoli do aktywności.

Po za tym, mobilizuję się zapisując się na wydarzenia sportowe. I takim sposobem ostatnio przebiegłam 10km na zawodach! Oczywiście, nie biłam żadnych rekordów, bo nie taki był cel! Sam start nie był w ogóle celem, ale cały proces, który zadział się podczas przygotowań! Stanęłam na starcie i poczułam ogromną satysfakcję z wcześniej wykonanej pracy. Mogłam poczuć tę cudowną atmosferę i bieg dał mi dużo radości!


Podsumowując,

Macierzyństwo nie zawsze jest łatwe, ale jest cudowne! Kocham ten cały proces! To, że maleństwo było w brzuszku. Czułam je. Później masz je w rączkach i nie wierzysz. Teraz widzisz jak się rozwija i codziennie obserwujesz nowe gesty maluszka. Jesteś pod wrażeniem, każdego malutkiego postępu. To niesamowite, że kiedyś z tego malucha wyrośnie pewnie wyższy ode mnie mężczyzna.

Na razie staram się nacieszyć każdą tą piękną wspólną chwilą!


Może zainteresuje Cię również: Pierwszy lot z niemowlakiem – jak się przygotować?

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *