Pierwszy miesiąc z noworodkiem – jak ogarnąć życie z maluchem?

pierwszy miesiąc z noworodkiem

Czy smarować? Czy kąpać codziennie? W czym kąpać? Co to za krostki? Tyle pytań, a do tego nawał pokarmu, niewyspanie i ciągłe bóle pleców. Znajome? To po prostu pierwszy miesiąc z noworodkiem. Jak ogarnąć życie z maluchem?

Pierwszy miesiąc z noworodkiem to nielada wyzwanie. To czas w którym to co czytaliśmy przez 9 miesięcy w Internecie i mądrych książkach, nagle dzieje się! Ten moment zdarzenia z rzeczywistością często weryfikuje wcześniej błędnie powstałe wyobrażenia. Nie spodziewałam się, że czasem będzie tak zagadkowo. Okazywało się, że teoria to za mało i nie zawsze znajdziemy jasną odpowiedź na pojawiające się pytania odnośnie maleństwa. Ba! Czasem po prostu nie ma jasnej odpowiedzi, albo gdy już ją otrzymam to i tak wolę upewnić się w innych źródłach. Z drugiej strony, niektóre rzeczy które mnie przerażały przed narodzeniem, okazały się bardzo intuicyjne. Robię coś pierwszy raz, ale po prostu wiem, że w tej chwili potrzebuje tego moje dziecko. To niesamowite, jak rodzice świetnie potrafią wyczuć swoje dziecko, mimo, że nigdy nie powiedziało do nich ani słowa.

Co mi pomogło pozytywnie przetrwać pierwszy miesiąc z noworodkiem?

Tak w skrócie to chyba dużo cierpliwości i pozytywne nastawienie. Jednak nie ukrywając, po prostu bywało ciężko. Wtedy przydawał się bardzo Ogarniacz, Kucharz i Posłaniec o których pisałam w poście: Dziecko w domu! – połóg – rola mężczyzny. Jestem bardzo wdzięczna za te wszystkie role, w które wcielał i wciąż wciela się mój mąż. Jednak często zostawałam sama z maluchem i szukałam sposobów na ogarnięcie tego wszystkiego. Po miesiącu zauważyłam, że maluszek ma swój rytm dnia, który wspólnie wypracowaliśmy i jest łatwiej coś przy nim zaplanować. Chociaż już wiem, że słowo “ZAPLANOWAĆ” przy maluchu jest zawsze pisane łatwo zmywalnym flamastrem. Choćbyśmy chcieli coś najmocniej na świecie, to wiadomo: król jest jeden i to często ten słodziak decyduje o planie dnia. Jednak ze wszystkich sił staramy się ułatwiać sobie i mu życie i myślę, że nasza rodzinka tworzy na prawdę fajny team!

Kosz Mojżesza

W pierwszych tygodniach maluszek spał dużo więcej niż teraz i Kosz Mojżesza sprawdził się genialnie! Mamy dwupoziomowe mieszkanie, więc trudno byłoby mi być ciągle w jednym miejscu. Kosz jest lekki i z lekkim noworodkiem w środku łatwo się go przenosi, więc gdy spał nieświadomie zmieniał miejsce wiele razy, a ja mogłam ogarnąć w tym czasie życie. Bardzo praktyczne! Po za tym taki koszt wygląda cudownie!

Nie wiem jak długo jeszcze w nim pośpi, gdyż rośnie jak na drożdżach, ale na razie wciąż drzemie w nim często w ciągu dnia.

Łóżeczko dziecka blisko naszego

Bardzo dobrze pamiętam, jak przed narodzeniem Oliwierka, mówiłam, że nie będę chciała, by maluch spał z nami. Teraz nie wyobrażam sobie, by był dalej niż metr. Niestety zauważam, że maluch najbardziej upodobał sobie nasze łóżko, a najlepiej to w pakiecie z ciepłą rączką na brzuszku któregoś rodzica. Po jej zabraniu, otwiera oczy i zamyka dopiero, gdy ją poczuje. Jednak bardzo chcę przyzwyczajać go do jego łóżeczko i mimo wszystko staram się odkładać go do jego łóżeczka. Czasem wymaga do ode mnie dużo stanowczości, ale widzę, że przynosi to efekty. Przenieśliśmy je więc do naszej sypialni i stoi tuż przy naszym łóżku. To super opcja, gdy na maxa zaspana w nocy odkładam go na miejsce. Oszczędza mi to dużo czasu i tak jest po prostu sprawniej!

Ogarnij się Paula!

To było moje postanowienie z którego nie zrezygnuję, gdyż wiem jak super wpływa na samopoczucie. Przed urodzeniem Oliwierka zdarzało mi się mieć dni “piżamowe”. Oczywiście, nie widzę w tym nic złego, gdy po prostu mamy na to chęć. Jednak wiem, jak łatwo jest zatracić się w takim stanie, a zależało mi by czuć się dobrze ze sobą przy tym maleństwie. Wiem, że dzieci chcą mieć fajnych rodziców i przede wszystkim szczęśliwych! Czują nasze emocje w niesamowitym stopniu. W związku z tym każdego ranka poświęcam sobie trochę czasu. Przyznaję, że czasem jest to wyzwaniem, gdyż niekiedy sukcesem jest zrobienie szybko siusiu przed karmieniem, czy dopicie ciepłej kawy. Jednak jak to mówią: dla chcącego nic trudnego i wynajduję na to czas. Stworzyłam swoje poranne rytuały: szczotkuję ciało na sucho, używam rollera to twarzy, robię lekki make up i ogarniam włosy. Staram się też, oczywiście w miarę możliwości ładnie ubrać, tak sama dla siebie. Zapewniam, że to wszystko nie zajmie Ci dużo czasu, a o wiele przyjemniej spojrzeć na siebie w lustrze, gdy mimo częstego niewyspania czy ogromnego zmęczenia czujesz, że panujesz nad sytuacją i wyglądasz po prostu dobrze!

Po za tym, warto wykupić chwilkę na trochę ruchu. Może to być wspólny spacer z maluszkiem, albo jeżeli wolisz samotne dotlenienie organizmu na świeżym powietrzu. Ja wybieram częściej spacer z wózkiem, lub po prostu wyskoczenie na zakupy, gdy maluszek zostaje z tatą.


Obecnie maluszek ma prawie dwa miesiące. Dni bywają różne. Czasem jest bardzo łaskawy i pośpi w ciągu dnia. Niekiedy nie jestem w stanie nic ogarnąć, bo Oliś jest tak absorbujący. Jednak stanowczo musze przyznać, że macierzyństwo daje ogrom satysfakcji i uczy radości z małych chwil.

pierwszy miesiąc z noworodkiem

You may also like

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *