Toruń – nasza mini wycieczka o smaku piernika

toruń

Toruń – co przychodzi Ci pierwsze na myśl? Zapewne aromatyczny piernik, albo Mikołaj Kopernik.. A może w głowie łączysz te dwa słowa i przypomina Ci się powiedzonko “Kopernik to stary piernik” 🙂

Postanowiliśmy wybrać się do Torunia, by zrobić sobie iście piernikowy weekend. Chcieliśmy sprawdzić jak to jest z tymi piernikami. Czy to trochę jak z górskimi oscypkami, że tych prawdziwych tak na prawdę już nie ma. A jak są to jak je zrobić? Czy jest jakaś oryginalna receptura prawdziwego toruńskiego piernika?

Robimy pierniki!

Aby to sprawdzić wybraliśmy się do Muzeum Toruńskiego Piernika. Poza zwiedzaniem możemy skorzystać z warsztatów robienia piernika! Genialna sprawa, zarówno dla dzieci i dorosłych. Na naszych warsztatach jedynym maluszkiem był Oliwier, ale zaangażowanie wszystkich w robieniu pierników było maksymalne. Wyjątkowy, jest fakt, że w budynku, którym byliśmy rozpoczęto niegdyś produkcje pierwszych pierników! Można się więc totalnie wczuć w klimat. Podczas wyrabiania masy usłyszeliśmy o recepturze pierników, ich znaczeniu w dawniejszych czasach i trochę historii.

Na koniec każdy otrzymał oczywiście swojego wypieczonego piernika. Jednak nie liczcie, że zjecie go takiego cieplutkiego. Zasmucę Was, nie! Ale za to wypieczecie samodzielnie genialną pamiątkę! Taki piernik, posłuży jako ozdoba na długie lata na suchej półeczce. Dawniej takie pierniki otrzymywali nadworni goście, królowie ze swoimi podobiznami itp.

Po warsztatach w oczekiwaniu na wypieczenie pierników wybraliśmy się na zwiedzanie Muzeum. Poznaliśmy historię Katarzynek, podziwialiśmy formy na pierniki z XVII-XX wieku, różne piece do ich wypieków i proces ich rozwoju. Poznaliśmy pięknie pachnące przyprawy, które nadają smak piernikom i przenieśliśmy się do dawniejszych czasów, gdy telewizory wyglądały jak ogromna skrzynia, sklepowe wagi nie były wcale elektryczne, a na ulicach roiło się od żółtych Żuków. Niektórzy bardzo dobrze pamiętają ten klimat!

Po wizycie w Muzeum zrobiliśmy sobie ogromną chęć, aby w końcu spróbować tego aromatycznego wypieku!

Jemy pierniki spacerując

Z torbą pełną pierników wybraliśmy się na długi spacer. Na początku ruszyliśmy do pobliskiego Zoo. Nie jest szczególnie duże, ale ma coś co Oliwier lubi najbardziej: Mini Zoo z możliwością karmienia zwierzątek. To frajda dla większych dzieci, ale nasz maluch już je pokochał. Mimo jego entuzjazmu, musimy jeszcze pilnować, aby stopniowo nabierał delikatności i za mocno nie przytulał kózek czy innych zwierzątek.

zoo toruń
toruń

Później pospacerowaliśmy po starówce, gdyż to właśnie tam znajduje się najwięcej zabytków Torunia. Próbowaliśmy stanąć prosto przy krzywej wieży. Chociaż przyznam, że jak o niej usłyszałam, to na myśl przyszła mi Krzywa wieża w Pizie, więc troszkę się zaskoczyłam. Jednak faktycznie, jest krzywa! Później zatańczyliśmy pod pomnikiem flisaka i wybraliśmy się na Bulwary Filadelfijskie, które ciągną się wzdłuż starówki przy samej Wiśle. Kto lubi wodę i troszkę odpocząć od głośnych miejsc, to na pewno się tutaj zrelaksuje.

toruń
toruń

Toruń jest fajny w dzień i w nocy. Wieczorem kupiliśmy gorącą kawę, cieplutkie piernikowe pączki i zobaczyliśmy Dom Mikołaja Kopernika i jego pomnik, Ratusz Staromiejski czy gotycką Kamienicę pod Gwiazdą.

toruń z dzieckiem

Podsumowując, Toruń naprawdę da się lubić! To super miejsce na spędzenie czasu aktywnie i poznanie czegoś nowego. Czujemy niedosyt i mamy jeszcze tutaj dużo do zobaczenia, więc czuję, że niedługo wrócimy w to miejsce!


Może zainteresuje Cię również: Góry z niemowlakiem – gdzie się wybrać?

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *